szkolenie snowboardowe w Ischgl :P

Po 15h dotarliśmy ku celu podróży mniejszej wioski, koło wiekszej wioski zwanej Ischgl :P w zasadzie po całym dniu ciężko mieć wiecej siły na coś poza przymierzeniem części stroju na stok, np gogli :D prezentowały się tak :

gogle walet

czaderskie nie? :D aby wstać trzeba spać ;P poranki sponsorowane przez Krzyśka aka Budzik :D przeważnie wyglądały tak :

poranek księżycowy :)

poszukiwaczy spiskowych teorii musze rozczarować ten tajemniczy punkt to tylko księżyc :)

Prawdziwe szkolenie zaczyna sie na stoku, po pierwsze zakładamy deske :

walecia deska

w pozycji “na kaczke” :P ponoć tak lepiej, trudno to ocenić 80% czasu leżać na śniegu w jednej z tzw domyślnych pozycji snowboardzisty ;P czyli na tyłku lub na brzuchu :)  Po założeniu deski przejeżdzamy parenaście metrów z górki tylko po to żeby wypiać jedną noge i rozpędzamy sie w strone kolejki :) Czekając na krzesełko przy odrobinie szczęścia może ono nas podciąc na wysokości kolan co zdecydowanie automatyzuje proces osiadania na krzesełku. Pewność że siedzisz na krzesełku uzyskujesz gdy otworzysz oczy i będziesz widział mniej więcej to :

kolejka krzesełkowa

w tym momencie dochodzimy do najistotniejszej części czyli szczytu górki z której należy zjechać :-) Szczyty wyglądają mniej więcej tak:

szczyt głupoty :)

95% wszystkiego powinno być poniżej :)  oznacza to że możesz już zjezdżać, teoretycznie :) Zapamiętaj te czynności bo w ciągu kilku dni powtórzysz je dziesiątki razy :)

a teraz najciekawsz częśc, zjazd :D w zasadzie jeśli jesteś poczatkującym to nie masz sie co przejmować Twój zjazd zakończy sie 2 metry po tym jak Ci sie uda stanąc na desce w jednej z dwóch domyślmych pozycji (brzuch|plecy) oczywiście poczatkujący snowboarzista nie ma dobrze ich opanowanych więc czesto kończy na boku, na głowe na kolanach, ewentualnie staczając sie jak żółwik w dół, z czasem nauczysz się ześlizgiwać np na piętach i będziesz z siebie dumny, przynajmniej do momentu w którym zaczną Ci odpadać nogi :) Oznacza to że pora zacząć ześlizgiwac sie na palcach :) baa jeśli nawet to Ci sie uda to osiągniesz jedynie tyle że nogi będa Cie bolały z dwóch stron :) Ośmielony sukcesem możesz nawet ryzykować zakręty, duża szansa że po dwóch stwierdzisz że to był głupi pomysł, a do listy kontuzji dopiszesz kolana i tyłek. Z mojego doświadczenia postęp w nauce mierzymy w następujący sposób :

  • 1 dzień – bolą cie nogi, tyłek kolana i jakieś 30 mięsni o których pojęcia nie masz
  • 2 dzień – bolą cie kolana i tyłek zaczynasz zastanawiac sie dlaczego bolą Cie ramiona jeśli nimi nic nie robisz :P
  • 3 dzień – zakładasz ochroniacze :) nie bola Cie kolana i tyłek ale nie czujesz rąk
  • 4 dzień – nie czujesz rąk, i miliona mięsni o których pojecia nie miałeś
  • 5 dzień – nie masz siły skrecać na desce więc zaczynasz się znow wywracać, więc bolą Cie znow kolana i tyłek :)
  • 6 ostatni dzień –  wiesz że to koniec męczarni więc postanawiasz się wyszaleć, wieczorem nie możesz chodzic leżeć ani spać :D

po teorii czas na nieco praktyki, wyrywki obejmuja 4 dzień jazdy, wygląda to jakoś tak :

najpierw coś płaskiego :)

później pora na coś bardziej stromego ;)

ośmielony sukcesem odważasz sie przejechac nawet przez mały lekko stromy wąwóz :

myślisz sobie co.. ja nie zjade?

i zjeżdżasz… :) na dupie, brzuchu i wszystkim czym tylko się da :)

specjalnie podziękowania dla Krzyśka i Beha :P szkoleniowców :P którzy w ostatni dzień mieli okazje zademonstrować mi jak powinno sie wywracać na nartach a jak na desce :D

Na sam koniec zdjęcie specjalisty pakowacza boxów samochodowych:)

pakowacz :)

Kolejne szkolenia już wkrótce :)
żal :)cieńkozaliczonyprawie dobrze :)trafiony zatopiony (2 votes, average: 6.50 out of 7)
Loading...

Posted in podróże Tagged with: , , ,